

Jaki był rezultat przeprowadzonych badań?
Rezultat przeprowadzonego eksperymentu sugeruje, że niebezpieczeństwo wystąpienia tych trzech groźnych nowotworów jest w głównej mierze zależne właśnie od naszych genów. Nie oznacza to oczywiście, że inne czynniki, do których należy np. styl życia nie będą miały w tym przypadku żadnego znaczenia.
Naukowcy przebadali grupę pacjentów zamieszkujących Szwecję. Wśród uczestników testu część posiadała rodziców biologicznych, część natomiast została zaadoptowana.
W badaniach wykorzystano dwie zasadnicze ewidencje: wielopokoleniową (ang. multi-generation register) oraz ewidencję dotyczącą chorób nowotworowych (ang. cancer register). Obie pozwalają na monitorowanie ponad 70 tysięcy mężczyzn i kobiet. Rejestry te obejmowały osoby ze zdiagnozowanym którymś z trzech wspomnianych powyżej nowotworów – do których rozwoju doszło w latach 1958- 2010. Osoby te urodziły się między 1932 a 1969 rokiem. W tym samym czasie eksperci prowadzili również badania na ich adopcyjnych i biologicznych rodzicach.
W grupie pacjentów posiadających przynajmniej jednego chorego na raka rodzica biologicznego niebezpieczeństwo zapadnięcia na ten sam nowotwór było aż 80-100% wyższe niż w grupie pacjentów wychowywanych w rodzinach adopcyjnych. Dla porównania u pacjentów mających wyłącznie rodziców adopcyjnych nie stwierdzono zwiększonego ryzyka zachorowania na nowotwór piersi, prostaty oraz jelita grubego. Co więcej badani, u których biologiczni rodzicie chorowali na raka, byli dużo bardziej obciążeni ryzykiem powstania nowotworu w młodym wieku, co nie dotyczyło osób zaadoptowanych.
Wyniki przeprowadzonych analiz wskazują na to, jak ważne w przypadku chorób nowotworowych są czynniki genetyczne, a w tym zjawisko dziedziczenia. Jest to jeden z powodów, dla którego podczas stawiania diagnozy zwraca się szczególną uwagę na konieczność przeprowadzenia dokładnego wywiadu dotyczącego historii chorób występujących w rodzinie pacjenta. Naukowcy widzą potrzebę prowadzenia dalszych badań w tym zakresie.










